O Marii

Nazywam się Maria Malinowska
Przez trzydzieści lat pracowałam przy stole krawieckim w Warszawie. Najpierw kostiumy teatralne, potem tysiące kobiet, które chciały wyglądać pięknie na wesela, komunie i zwykłe wtorki. Patrzyłam, jak moje klientki dojrzewają, a moda o nich zapomina. Sklepy szyły dla dwudziestolatek.
W wieku pięćdziesięciu lat przestałam czekać, aż branża to zrozumie. Dziś sama wybieram kolekcje. Każdą rzecz oceniam tak, jak kiedyś przy manekinie: czy talia dobrze leży, czy tkanina współpracuje, czy można w tym żyć, a nie tylko pozować.

Do sklepu trafia tylko to, co sama uszyłabym dla swoich pań. A odkąd moje klientki o to poprosiły, wybieram też dla ich mężczyzn.
Nigdy nie stałaś się za stara na piękno. To moda była dla Ciebie za młoda.
Maria